5 zasad, których się trzymałam i schudłam! [MOTYWACJA]

Żeby napisać dzisiejszy post zbierałam się już od dłuższego czasu, ale teraz w końcu znalazłam do tego motywację, bo coraz więcej was pyta mnie: jak ci się udało tak schudnąć?! Na wstępie wam powiem, że nie było to proste, ale jest to możliwe. Zawsze podkreślam, że najważniejsza jest motywacja. I to zdecydowanie jest mój punkt pierwszy na liście.

  1. Motywacja – łatwo ją stracić, a jeszcze trudniej znaleźć nową i nie piszę tego żeby was zniechęcić, ale bez odpowiedniej motywacji ciężko jest osiągnąć sukces. Nasza motywacja powinna być jednocześnie celem. Cel musi być realny. Jeżeli myślisz, że w 2 tygodnie schudniesz 10 kg, a potem nie dopadnie cię efekt jojo od razu skazujesz się na porażkę. „Małymi krokami do celu”. Nawet nie wiesz ile razy to słyszałam i w końcu tak w to uwierzyłam, że mi się udało. Ja niczego nie zakładałam, moją motywacją było moje odbicie w lustrze i teraz wiem, że to była najlepsza  z możliwych opcji. Raz na jakiś czas wejdę na wagę i czasem się nawet zmierzę, ale to w lustro patrzę codziennie i kiedy widzę siebie, swoje ciało, widzę też te wszystkie męczące treningi i przelany pot na siłowni. Wtedy czuję dumę i uwierz to najlepsze uczucie. Było mi ciężko i to nawet bardzo, bo brak czasu, bo zmęczenie i jeszcze znalazłoby się kilka innych rzeczy, ale wiedziałam, że robię to tylko i wyłącznie dla siebie, dlatego za każdym razem kiedy wątpiłam myślałam o tym, że jak się poddam i odpuszczę będzie jeszcze gorzej. Kończąc punkt pierwszy podkreślę to raz jeszcze – motywacja jest najważniejsza!
  2. Regularność – i tu pojawia się mój uśmiech. „Musisz jeść i ćwiczyć regularnie”. Też to słyszeliście? To możemy sobie przybić piątkę. Z treningiem nigdy nie było u mnie problemu, bo od dziecka przyzwyczajona byłam do tego, że ćwiczę codziennie albo nawet dwa razy dziennie, ale jedzenie?! Nie ma opcji! Aż do teraz. To nie ściema, że regularne posiłki wspomagają odchudzanie. Ale wiesz jak to jest, tu spotkanie ze znajomymi, to sobie odpuszczę, tu obiad u babci, a to sobie zjem troszkę więcej. Ok, w tym nie ma nic złego, ale nagle z 5 posiłków robi się 7 albo 8 z czego dwa średnio są zdrowe. Do czego zmierzam, musisz jeść regularnie, tak jak organizm ci podpowiada. Najlepiej kiedy zrobicie sobie taki tydzień wstępny i wyczujecie sami: kiedy dopada was największy głód i jakie posiłki pozwalają wam się nasycić. Nie jestem zwolenniczką liczenia kalorii, makro i tych wszystkich innych rzeczy, bo nie mam na to czasu. Jem zdrowo, 4/5 posiłków dziennie, tyle.
  3. Śniadanie białkowo – tłuszczowe – zostajemy w temacie jedzenia, bo to najlepszy temat. Mąż mój kochany zawsze powtarzał mi, że śniadanie białkowo tłuszczowe jest super. Ja jeszcze kilka lat temu twierdziłam, że najlepsze śniadanie to owsianka, bo przecież jest taka sycąca i wszystkie laski ją jedzą. Nie wyobrażałam sobie jeść na śniadanie boczku i jajek, bo wydawało mi się to tłuste (?!). Teraz nie wyobrażam sobie jeść owsianki rano. Po pierwsze boczek i jajka są pyszne, po drugie są dużo bardziej sycące, a po trzecie śniadanie białkowo tłuszczowe jak widać może nam pomóc schudnąć. Mój organizm zareagował tak, że dziś mogę pochwalić się sylwetką jakiej nigdy nie miałam, a kiedy jadłam owsiankę z rana to byłam po prostu „zalana tłuszczem”. Nie byłam gruba, ale nie byłam też szczupła, a teraz w końcu mogę powiedzieć, że jestem szczupła, choć nadal chcę więcej i więcej.
  4. Woda z cytryną i miodem – moja magiczna mikstura. Znowu muszę podziękować swojemu mężowi, bo to on kazał (tak kazał i zmuszał :)) mi pić ciepłą wodę z cytryną i miodem. Nienawidzę miodu i uwierzcie mi, że bardzo ciężko było mi się przyzwyczaić do tego żeby pić go codziennie. Każdy poranek zaczynam od tej mikstury, która ma działanie oczyszczające. I nie oszukam was, kiedy powiem, że to działa! Każdemu z kim ćwiczę zawsze polecam picie ciepłej wody z cytryną i miodem zaraz po przebudzeniu i wam też polecam! Nie mówię nic więcej, po prostu to wypróbujcie!
  5. Miłość – do siebie – jeżeli chcesz schudnąć musisz być egoistą i czasem myśleć tylko o sobie. Jeżeli co chwila będzie ci coś wypadać i znowu nie zrobisz treningu i znowu nie zjesz posiłku, to nie schudniesz – nigdy! Ustal sobie w ciągu tygodnia czas tylko dla siebie. Nie ważne czy to będzie bardzo wcześnie rano czy późno wieczorem. U mnie wygląda to tak, że kiedy mam tylko chwilę ćwiczę. Staram się jeść zawsze w tych samych godzinach i o dziwo mimo tego, że w ciągu dnia dzieje się bardzo dużo, udaje mi się. Więc nawet nie myśl, że masz wymówkę, bo pracujesz, bo dzieci, bo mąż – ja mam tak samo jak ty. Też jestem mamą, żoną i gosposią. Wystarczająco cię przekonałam? To dobrze, kochaj siebie i rób to wszystko dla SIEBIE! Będzie ciężko, ale będzie warto!
outfit: Nike.com

Uff jeżeli przeczytaliście to wszystko, to wykonaliście pierwszy krok w waszej metamorfozie. A teraz działamy! Ja nie osiadam na laurach, bo ktoś mi powiedział, że: „Wow, super wyglądasz”, „Masz formę na lato”. Mam formę, ale nie na lato, tylko na lata.

Potrzebujesz pomocy i wsparcia? Napisz! Pomożemy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *