Jak moje życie zmieniło się, kiedy zostałam mamą?

Zacznę może od tego, że nie było nas tu od bardzo, bardzo długiego czasu. Od teraz zaczynamy dodawać posty na bieżąco. Z racji tego, że mamy dziecko nasz blog będzie również wyglądał trochę inaczej. Pewnie czytają nas także młode mamy, dlatego pojawiać się będą posty związane z macierzyństwem, ale także tacierzyństwem. Dzisiaj chciałabym wam napisać post taki od serca, o urokach bycia mamą w wieku 23 lat i o tym jak mój świat stanął do góry nogami.

Kiedy ktoś zapytałby mnie jeszcze 2 lata temu gdzie widzę siebie w 2017 roku, pewnie odpowiedziałabym, że nadal będę trenować judo, nadal będę trenerką personalną i nadal będę pracować w redakcji i nigdy w życiu nie pomyślałabym, że spotka mnie takie szczęście, jak dziecko. Na początku, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży,  w głowie miałam milion myśli. Nie wyobrażałam sobie życia z dzieckiem i tego, że będę MAMĄ! Tym bardziej, że do tej pory czasami nadal czułam się dzieckiem, a mój tryb życia był daleki od siedzenia w domu i zmieniania pampersów. Kiedy jednak Zuzka przyszła na świat moje życie totalnie się zmieniło! Dopiero teraz wiem, co to jest bezwarunkowa miłość i co to znaczy kochać kogoś tak bardzo, że jest się w stanie zrobić dla niego dosłownie wszystko. Dopiero teraz wiem jak bardzo trzeba być „ograniętym” żeby znaleźć na to wszystko czas.

Zawsze widziałam, że nie dam rady siedzieć po prostu z dzieckiem w domu. I chociaż pewnie większość z matek powiedziałaby: „Ale jak to?”, to niestety taki charakter. Ciągnęło mnie niesamowicie na treningi i na siłownię. Nie wyobrażałam sobie, że po ciąży nie wrócę do judo. Uwielbiam ludzi i uwielbiam spędzać z nimi czas. Kocham swoje dziecko, ale pamiętajmy, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko, dlatego jeżeli potrzebuję wyjść to po prostu wychodzę (zazwyczaj na trening :)).

Największe zmiany to:

  1. Więcej prania.
  2. Więcej gotowania.
  3. Więcej sprzątania.
  4. Więcej miłości.

I jeżeli myślę o tym co tak naprawdę zmieniło się w moim życiu to po 5 miesiącach od porodu mogę śmiało powiedzieć, że w sumie… nic! Poza tym, że mam kogoś dla którego każdego dnia wstaję i chociaż mogę być zmęczona po nieprzespanej nocy, dzień z moim dzieckiem będzie najlepszy, najfajniejszy i w ogóle naj. Wróciłam do treningów, wróciłam do pracy, mam wspaniałego narzeczonego, piszę tego posta na swoim blogu i przede wszystkim mam zdrowe dziecko, czy potrzeba mi czegoś więcej do szczęścia? No może kilku kilogramów mniej, ale o tym napiszę w innym poście, bo tutaj również zmiany, zmiany.

Ten post bardzo różni się od pozostałych na naszym blogu, ale szczerze myślę, że w tym momencie tego tu potrzeba.

Pamiętajcie, że jesteśmy na Instagramie i Snapchacie, gdzie czasem gadamy do telefonu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *